nasza witryna Rzeczpospolita Polska
Tygodnik G艂os nr 51-52 / 2001
Pendant artyku艂u "Rzeczpospolita Europejska" Jaros艂awa Gizi艅skiego i Tomasza Wojciechowskiego z tygodnika "Wprost", 25 XI 2001


 

Rzeczpospolita Polska

Ma prosty wyb贸r:聽

silne pa艅stwo stoj膮ce na stra偶y interes贸w obywateli聽
lub s艂abe zatomizowane terytorium, gdzie cudze interesy zwyci臋偶aj膮 z dobrem wsp贸lnym mieszka艅c贸w tej ziemi.

Jest pocz膮tek roku 2015. Jan Kowalski, pucybut z Wroc艂awia, wraca w艂a艣nie do swojego domu - ciasnej czynsz贸wki w blokowisku na obrze偶ach miasta. Jeszcze 10 lat temu mia艂 niewielki warsztat obuwniczy w centrum. Ale wszystko splajtowa艂o po akcesie. Kredyty daj膮 tylko konsumpcyjne, a i tych nie ma z czego sp艂aca膰. Na w艂asny interes Niemiec czy Francuz Polakowi nie dadz膮. Wi臋c czy艣ci buty, bo do tego nie potrzeba specjalnych inwestycji. 呕ona, biolog z wykszta艂cenia, chcia艂a pracowa膰 w jakim艣 instytucie. Ale polskie za Balcerowicza popada艂y, a do zagranicznych "polskich dziad贸w" nie bior膮.
Przed akcesem zbierali z 偶on膮 na dzia艂k臋 i dom pod Wroc艂awiem - marzenie ich 偶ycia. Wraz z wej艣ciem do Unii oczekiwa艂, bo tak obiecywano, o偶ywienia gospodarczego, kt贸re przyspieszy jego drog臋 do marze艅. Niestety, nie uda艂o si臋. Dotacje, zreszt膮 niewielkie, z wsp贸lnotowego bud偶etu konsumuje (w sobie tylko znany spos贸b) miejscowa oligarchia urz臋dnicza. Wi臋kszo艣膰 艣rodk贸w otrzymuj膮 firmy i gospodarstwa rolne obywateli innych pa艅stw cz艂onkowskich, kt贸rzy powykupywali atrakcyjne nieruchomo艣ci i grunty. Ceny ziemi posz艂y tak w g贸r臋, 偶e z marze艅 trzeba by艂o zrezygnowa膰.
呕ona pracuje w pobliskim "ko艂chozie" - jak to nazywaj膮 miejscowi - czyli na plantacjach francuskiego koncernu 偶ywno艣ciowego. Ale idzie jako艣 偶y膰, tylko trzeba dzieci uczy膰 niemieckiego i szuka膰 w艂a艣ciwych przodk贸w. Na razie Kowalski rozmarzy艂 si臋 nad pyszn膮 pieczeni膮 z piersi kurczaka.
- Dobry ten kurak, Haniu,
- G艂upi艣 Janek, to wo艂owina.
Cholercia! - pomy艣la艂 Janek - teraz po smaku to schab trudno od kie艂basy (a nawet chleba) odr贸偶ni膰. Wszystko smakuje jak zag臋szczana mortadela...

Przesiadka z poloneza do nowego tramwaju

Przyk艂ad Grecji pokazuje, 偶e cz艂onkostwo w Unii Europejskiej niczego nie gwarantuje. Stawiaj膮c znak r贸wno艣ci mi臋dzy cz艂onkostwem a szybkim rozwojem gospodarczym wprowadza si臋 w b艂膮d opini臋 publiczn膮. Zwolennicy integracji ulegaj膮 przesadnemu optymizmowi, przemilczaj膮 zagro偶enia, a przede wszystkim nie usi艂uj膮 zapobiec negatywnym konsekwencjom rozszerzenia. Straszenie Polak贸w izolacj膮 mi臋dzynarodow膮 lub, co gorsza, Wsp贸lnot膮 Niepodleg艂ych Pa艅stw jest nachaln膮 manipulacj膮 wynikaj膮c膮 z niewiedzy lub z艂ej woli. Czy Polska dzisiaj (nie nale偶膮ca do UE) jest izolowana na arenie mi臋dzynarodowej? Czemu mia艂oby tak by膰 w przysz艂o艣ci?
Nawet ortodoksyjni zwolennicy integracji przyznaj膮, 偶e Unia wykorzysta艂a umowy stowarzyszeniowe do ustanowienia niekorzystnej dla Polski asymetrii w relacjach dwustronnych. Zapatrzone w siebie elity, kt贸re zaprzepa艣ci艂y spo艂eczny zapa艂 i gotowo艣膰 do po艣wi臋ce艅 z pocz膮tku zesz艂ej dekady, nie gwarantuj膮 Polsce r贸wnoprawnego udzia艂u w UE. Za艣 cz艂onkostwo drugiej kategorii b臋dzie 藕r贸d艂em trwa艂ego upo艣ledzenia naszych obywateli w Europie. Obiecywane pochopnie luksusy b臋d膮 mogli ogl膮da膰 wy艂膮cznie zza szyb publicznych 艣rodk贸w lokomocji. Zamiast obiecywanej toyoty (kt贸ra, tak na marginesie, nie jest autem europejskim - panowie Gizi艅ski i Wojciechowski!) przyjdzie nam t艂uc si臋 w tramwajach.

Mit pierwszy:
Droga do nowoczesno艣ci wiedzie wy艂膮cznie przez Europejsk膮 Wsp贸lnot臋
Polska w Unii lub poza ni膮 z r贸wnym powodzeniem mo偶e by膰 krajem silnym i dostatnim lub s艂abym i zaniedbanym. Wszystko zale偶y od jako艣ci rz膮dzenia, dba艂o艣ci, z jak膮 polskie elity podejd膮 do spraw pa艅stwowych. Twierdzenie, 偶e bez cz艂onkostwa rozw贸j gospodarczy Polski b臋dzie o blisko 1/3 wolniejszy ni偶 w sytuacji, gdy znajdziemy si臋 we Wsp贸lnocie jest doskona艂ym przyk艂adem na "wr贸偶enie z fus贸w", kt贸rego zwolennicy integracji s膮 prawdziwymi mistrzami. Aby udowodni膰 nieuchronno艣膰 poszerzenia pos艂uguj膮 si臋 oni ch臋tnie mitem m贸wi膮cym, 偶e to nie Unia potrzebuje Polski, ale my potrzebujemy Unii, aby dokona膰 "cywilizacyjnego post臋pu".聽
W rzeczywisto艣ci relacje te nie s膮 wcale tak jednostronne, jak dowodz膮 eurofanatycy. Polska, jest dla kraj贸w "15" jednym z najwa偶niejszych rynk贸w zbytu, a eksport z Unii do Polski wci膮偶 przerasta np. eksport do Rosji (a przecie偶 trudno liczbowo por贸wnywa膰 ze sob膮 oba rynki). Zachodnia prasa znacznie ch臋tniej ni偶 krajowi publicy艣ci dostrzega fakt, 偶e dzi臋ki umowom stowarzyszeniowym polski konsument ju偶 obecnie tworzy miliony miejsc pracy w Niemczech, Francji czy Hiszpanii (miejsc pracy, kt贸rych sukcesywnie ubywa w Polsce).聽
Bez dogadania si臋 z Polsk膮 na papierze pozostan膮 rosyjsko-unijne umowy o strategicznym partnerstwie surowcowym. W Brukseli m贸wi si臋 otwarcie, 偶e ze wszystkich pa艅stw cz艂onkowskich tylko Polska ma znaczenie strategiczne. Ogromny potencja艂, jaki mamy w r臋kach, nasi eurofanatycy s膮 gotowi odda膰 Brukseli w zamian za mgliste obietnice ziemskiego raju, zapominaj膮c, 偶e bez nale偶nej dba艂o艣ci o dobro Ojczyzny mityczna kraina zasobno艣ci nigdy nie nadejdzie.聽

Mit drugi:
Najwa偶niejsze dla Polski jest szybkie cz艂onkostwo.
Od chwili z艂o偶enia w kwietniu 1994 roku wniosku o cz艂onkostwo w UE przekonywano Polak贸w do korzy艣ci, jakie nie艣膰 b臋dzie ze sob膮 integracja. Dopiero w ostatnich dwu latach czo艂owi euroentuzja艣ci przekonuj膮, 偶e nie warunki, ale samo cz艂onkostwo jest kluczowym celem dla Polski.聽
To nowe my艣lenie zmaterializowa艂o si臋 w doktrynie negocjacyjnej, jak膮 przedstawi艂 przed niespe艂na miesi膮cem rz膮d Leszka Millera - negocjowa膰 przede wszystkim szybko. Jaki sens ma cz艂onkostwo dla samego cz艂onkostwa? Stawk膮 w tej grze jest stabilno艣膰 polityczna i bezpiecze艅stwo naszego kraju, wy偶szy poziom cywilizacyjny i kulturowy - t艂umaczy dziennikarzom tygodnika "Wprost" minister Danuta Hubner. A zatem konkrety zast膮piono nic nie znacz膮c膮 propagand膮.
Polscy euroentuzja艣ci powtarzaj膮 b艂臋dy poczynione przez ich koleg贸w z Austrii. Tam r贸wnie偶 propaganda zast膮pi艂a stanowczo艣膰 i konsekwencj臋 przy stole negocjacyjnym. Skutek by艂 taki, 偶e Austria przyst膮pi艂a do Unii na warunkach narzuconych przez Bruksel臋, a zaw贸d, jaki przynios艂a integracja obywatelom, doprowadzi艂 do wzrostu antyunijnych a nawet ksenofobicznych nastroj贸w.聽
Integracja jest narz臋dziem, a nie celem samym w sobie. Dlatego samo cz艂onkostwo niczego jeszcze Polsce i Polakom nie gwarantuje, filozofia byle jak, byle dalej jest nie do zaakceptowania.

Mit trzeci:
Rezygnacja z okres贸w ochronnych przyspieszy modernizacj臋 kraju.
W ten spos贸b zwolennicy integracji przekonuj膮 polskie spo艂ecze艅stwo do szybkiego otwarcia dla firm i obywateli z pa艅stw Unii naszego rynku nieruchomo艣ci, polskich 艂owisk, sektora us艂ug itd. Skutki takiej "przyspieszaj膮cej modernizacj臋" otwarto艣ci obserwujemy ju偶 dzisiaj. Z jednej strony wysokie podatki, z drugiej dotowana konkurencja z Unii - skutek: pozbawiona mo偶liwo艣ci rozwoju i skazana na unicestwienie krajowa wytw贸rczo艣膰.聽
R贸wnocze艣nie tam, gdzie jest to wygodne dla przedsi臋biorc贸w z UE, zamyka si臋 r贸wnoprawny dost臋p polskich producent贸w i us艂ugodawc贸w do rynk贸w pa艅stw cz艂onkowskich. Dobrym przyk艂adem jest propozycja zamkni臋cia na kilka lat przed polskimi przewo藕nikami rynku przewoz贸w wewn臋trznych w pa艅stwach obecnej "15".聽
Dlaczego rz膮dy Niemiec czy Austrii nie chc膮 podda膰 modernizuj膮cemu przyspieszeniu swojego rynku, ograniczaj膮c na okres 7 lat prawo Polak贸w do swobodnego podejmowania pracy w obu tych krajach? Dlaczego firmy przewozowe z Francji czy Holandii nie chc膮 modernizuj膮cego przyspieszenia, jakie zapewni ich firmom zdrowa konkurencja z Polski?聽
W Unii ka偶dy cz艂onek broni swoich partykularnych interes贸w. Niemcy, Francuzi lub Hiszpanie chroni膮 w艂asne firmy nie z g艂upoty, ale na podstawie ch艂odnej kalkulacji. Bez odpowiedniego wsparcia dla polskich firm natychmiastowe otwarcie si臋 na konkurencj臋 przypomina膰 b臋dzie pojedynek kar艂a z Mike聮m Tysonem (w latach jego 艣wietno艣ci). Nowoczesna gospodarka tak czy inaczej wymusza sta艂e udoskonalenia produkt贸w i metod zarz膮dzania. Polakom nie brak na to pomys艂贸w, ale przede wszystkim brak jest im 艣rodk贸w.

Mit czwarty:
Nie musimy si臋 obawia膰 masowego wykupu ziemi przez cudzoziemc贸w, a ju偶 na pewno nie b臋d膮 to Niemcy.
Skoro Niemcy nie s膮 zainteresowani nasz膮 ziemi膮, to czemu od pocz膮tku lat 90 mamy do czynienia z niezgodnym z prawem procederem (nie wiedzie膰 czemu zupe艂nie w Polsce nie 艣ciganym) nabywania nieruchomo艣ci przez podstawionych obywateli RP? Czemu Niemcy wraz z Austri膮 najostrzej sprzeciwiali si臋 zaproponowanym przez rz膮d Jerzego Buzka okresom przej艣ciowym?
Rozumowanie euroentuzjast贸w nie trzyma si臋 kupy. Szczeg贸lnie, 偶e cz臋sto sami w swoich publikacjach cytuj膮 holenderskich, irlandzkich lub niemieckich inwestor贸w otwarcie m贸wi膮cych o zamiarze nabywania ziemi w Polsce.
Ceny grunt贸w i nieruchomo艣ci w naszym kraju s膮 kilka a nawet kilkana艣cie razy ni偶sze ni偶 w krajach "15". Sam Gunter Verheugen przyzna艂, 偶e przepa艣膰 miedzy cenami w Polsce i krajach Unii jest ogromna. Niekt贸rzy mog膮 liczy膰, 偶e teraz kupi膮 w Polsce tanio ziemi臋, a sprzedadz膮 j膮 p贸藕niej za znacznie wy偶sz膮 cen臋... Nawet w krajach, gdzie dysproporcje te nie by艂y tak du偶e, w kilka lat po akcesie cena grunt贸w i nieruchomo艣ci (szczeg贸lnie tych atrakcyjnych) ros艂a.聽
W Polsce mamy do czynienia z zadawnionym g艂odem mieszka艅 w miastach i g艂odem ziemi na wsi. Nie mo偶na go nasyci膰 ze wzgl臋du na ub贸stwo spo艂ecze艅stwa, a z niezrozumia艂ych wzgl臋d贸w kolejne rz膮dy nie uczyni艂y niczego, by Polakom zado艣膰uczyni膰 za komunistyczne wyw艂aszczenie.聽
Firmy developerskie, po艣rednicy nieruchomo艣ci czy indywidualni w艂a艣ciciele, z rado艣ci膮 przyjm膮 zam贸wienia ze strony zamo偶nych inwestor贸w z UE. W obliczu marazmu na polskim rynku do艂o偶膮 wszelkich stara艅, aby zadowoli膰 zagranicznego nabywc臋, wyszukuj膮c dla niego najkorzystniejsze i najlepsze oferty.聽
Zagraniczni doradcy finansowi ju偶 dzisiaj dostrzegaj膮 ogromne korzy艣ci, jakie przynie艣膰 mo偶e inwestowanie w tanie nieruchomo艣ci w Polsce. Za kilka lat, je偶eli spo艂ecze艅stwo polskie si臋 wzbogaci, b臋dzie zmuszone odkupywa膰 polsk膮 w艂asno艣膰 po du偶o wy偶szej cenie.聽
Co przemawia za tym, aby艣my (wyw艂aszczeni kiedy艣 przez lewicowy re偶im) dali teraz zarobi膰 zagranicznym inwestorom na historycznej krzywdzie i ekonomicznym upo艣ledzeniu, jakie zafundowali nam protopla艣ci dzisiejszej socjaldemokracji? Czy ubogich Polak贸w sta膰 na prezenty dla zamo偶nych s膮siad贸w? By膰 mo偶e euroentuzja艣ci to g艂贸wnie ludzie, kt贸rzy sw贸j g艂贸d mieszka艅 ju偶 zaspokoili (jak pos艂owie lewicy maj膮cy nie tylko w艂asne dwa, ale cz臋sto tak偶e mieszkania na wynajem). Ale odpowiedzialny rz膮d musi my艣le膰 tak偶e o tych, kt贸rzy jeszcze czekaj膮 na swoj膮 szans臋.聽

Mit pi膮ty
Otwarcie rynk贸w pracy na Zachodzie otworzy nowe szanse przed Polakami
Praktycznie ju偶 przes膮dzono, 偶e przez siedem lat rynek pracy na Zachodzie b臋dzie dla Polak贸w zamkni臋ty. Szczeg贸lnie w krajach nam najbli偶szych i finansowo najatrakcyjniejszych jak Niemcy i Austria. Dla wielu rodak贸w to powa偶ny zaw贸d.
Bardziej niepokoj膮ca jest jednak inna perspektywa, w kt贸rej to pa艅stwa cz艂onkowskie b臋d膮 selektywnie otwiera膰 si臋 na specjalist贸w z Polski. Jak chcemy modernizowa膰 gospodark臋, skoro nie b臋dzie mia艂 kto tego robi膰, bo najlepiej wykszta艂cone i najbardziej mobilne jednostki wyjad膮 do pracy za granic臋?聽
Dzisiaj tak si臋 nie dzieje, gdy偶 oferowane Polakom warunki pracy nie rekompensuj膮 utraty przyjaci贸艂 i duchowego wygnania, jakie zawsze towarzyszy emigracji zarobkowej. Jednak po przyst膮pieniu do Unii firmy niemieckie (kt贸rym brak wykszta艂conych pracownik贸w) b臋d膮 musia艂y oferowa膰 Polakom warunki pracy zbli偶one do warunk贸w oferowanych rodzimym specjalistom (dzisiaj naszych rodak贸w traktuje si臋 tak jak mieszka艅c贸w Indii). Warto przy tym pami臋ta膰, 偶e w krajach "15" od szeregu lat narasta kryzys demograficzny, kt贸ry 艂agodz膮 dzisiaj emigranci z Afryki i Azji znacznie trudniej asymilowalni ni偶 mieszka艅cy Europy 艣rodkowo-wschodniej.聽
Po przyst膮pieniu do UE u nowych cz艂onk贸w zawsze wzrasta bezrobocie. W Polsce ju偶 dzisiaj jest ono katastrofalnie wysokie. Po przyst膮pieniu zapewne jeszcze wzro艣nie pogarszaj膮c i tak z艂膮 sytuacj臋 na rynku pracy. To wszystko razem b臋dzie sprzyja膰 drena偶owi m贸zg贸w. W贸wczas polskie spo艂ecze艅stwo wi臋cej straci na takim otwarciu rynku zatrudnienia, ni偶 zyska.

Mit sz贸sty:
Fundusze z Unii przyspiesz膮 i u艂atwi膮 modernizacj臋 kraju
Powracamy do pocz膮tku, wi臋c powt贸rzymy: Polska w Unii lub poza ni膮 z r贸wnym powodzeniem mo偶e by膰 krajem silnym i dostatnim lub s艂abym i zaniedbanym. Oczywi艣cie fundusze strukturalne oraz pieni膮dze nale偶ne polskiemu rolnictwu w ramach Wsp贸lnej Polityki Rolnej mog膮 u艂atwi膰 Polsce rozw贸j gospodarczy. Musz膮 jednak by膰 spe艂nione dwa warunki: pomoc musi by膰 przyznana, a krajowa administracja musi j膮 z po偶ytkiem wykorzysta膰.
I tu zaczynaj膮 si臋 schody. Dotychczas Bruksela g艂贸wnie obiecuje, a niewiele daje. Co do przysz艂o艣ci, to Unia nie zamierza zwi臋kszy膰 swojego bud偶etu, a jednocze艣nie zar臋cza dzisiejszym beneficjantom funduszy strukturalnych (jak Hiszpania, Portugalia, Irlandia i Grecja), 偶e nie strac膮 oni na poszerzeniu. Je艣li tak, to chocia偶 nikt o tym g艂o艣no nie m贸wi, ale Polska obiecanej pomocy w nale偶nej jej wysoko艣ci nie otrzyma.聽
Tak偶e rolnicy polscy nie mog膮 w najbli偶szych kilku latach liczy膰 na r贸wne traktowanie. Ostatnie informacje m贸wi膮 o tym, 偶e pomoc dla rolnik贸w wyniesie 0,5-1 mld euro - czyli oko艂o1/4 tego co Polska powinna otrzyma膰. W tym samym czasie wyroby rolne i przemys艂owe ze wsp贸lnoty b臋d膮 mia艂y drzwi do polskiego konsumenta szeroko otwarte. Je艣li zatem pod poj臋ciem modernizacji euroentuzja艣ci ukrywaj膮 likwidacj臋 polskich gospodarstw rolnych i przedsi臋biorstw - to maj膮 racj臋, cz艂onkostwo w Unii przyspieszy proces demonta偶u polskiej (przynajmniej niekt贸rych jej sektor贸w) gospodarki. Unia nie zamierza bowiem traktowa膰 nas r贸wnorz臋dnie, a nasi negocjatorzy dok艂adaj膮 wszelkich stara艅, aby ten zamys艂 brukselskich biurokrat贸w si臋 powi贸d艂.聽
Wreszcie, je艣li jaka艣 pomoc do Polski trafi, to nasza przywyk艂a do korupcji i bezkarno艣ci administracja bez problemu t臋 pomoc skonsumuje. Przeci臋tny obywatel niewiele na tym skorzysta. Wprost przeciwnie, lokalne koterie, kt贸re ju偶 dzisiaj z powodzeniem ograniczaj膮 swobodny rozw贸j naszych gmin i powiat贸w, wzmocni膮 si臋 jeszcze bardziej.

Artyku艂 Jaros艂awa Gizi艅skiego i Tomasza Wojciechowskiego we "Wprost" zilustrowano grafik膮, na kt贸rej grupka mieszka艅c贸w niewielkiej wysepki o kszta艂tach Polski patrzy na otaczaj膮c膮 ich l膮d to艅. Wok贸艂 wyspy kr膮偶膮 z艂ote gwiazdki ze wsp贸lnotowej flagi, niczym rekiny wok贸艂 swojej ofiary. C贸偶 za trafna metafora...

Artur Rojek, Tygodnik G艂os nr 51-52 (909-910), 2001-12-24

powrot